A dzisiaj mija rok od pierwszej rozmowy z Kath, nie tym razem nie napisze rocznicowej notki, bo włączyłam Cię z innych przyczyn, w sumie całkiem absurdalnych.
Seria "bądź mną", czy jakkolwiek ona nazwana, czyli rzeczy które robię, a potem się na siebie denerwuje. Jakby nie było należą też do nich te momenty kiedy zaczynam analizować czyjeś zachowanie, kiedy zbaczam z określonego dla siebie kursu, drogi. Ten moment kiedy to robię, a chwilę później jestem na siebie wściekła, bo potem dalej to robić.
Absurd na absurdzie absurdem goniony, ale taka jestem.
Teraz kiedy zostałeś włączony pewnie poruszę inne tematy... Nothing new, trzeba pozrzędzić póki można.
O ile wizyty Roksi czy Zuzi mocno poprawiały mi humor, o tyle Agniesia tak nie działa. Kurcze, to Agniesia, ta dorosłe dziecko, z którym w roku szkolnym będę się znowu męczyć. Nie potrzebuje jej tu, w "mojej samotni", a jednak się zgodziłam... Bez komentarza.
A Sarcia? A może to ja? nie umiem się z nikim dogadać, a może z nimi? Nie mam z nimi, nia takiego kontaktu jak z Zuzią, więc... W sumie niby chce, żeby przyjechała, ale zgodziłam się tylko dlatego, że mama namotała.
Dalej... Plany na sierpień, cała masa nieporządkowanych.
A właśnie przypomniało mi się:
"- Druga połowa? Effy mówiła, że może w drugiej połowie?
- To nic. Najwyżej wezmę Sarę na kilka godzin."
Czasami serio uwielbiam moją mamę, ale chwilami jest nie do wytrzymania.
A właśnie... "Zaproś dziadków" ciągle nade mną wisi.
I przypomniało mi się jak babcia mówiła, że tata jej mówił, w sumie mam Cię gdzieś tato. Nie było Cię jak powinieneś, a teraz? Zamieniasz ze mną dwa słowa na krzyż, bo co? Bo ja się nie odzywałam? Jesteś śmieszny, tak jesteś. A Ona mnie wkurza, w sumie zabawne jest to, że twoja.... No. Czasami teraz interesuje się bardziej niż ty. Uwierz gdybyś od początku zaczął próbować z normalnymi, ja je ciągle pamiętam i powiem Ci, że były jeszcze do przyjęcia te nasze początkowe kontakty. I wiesz, może gdyby one polegały na rozmowach, a nie na jeżdżeniu gdzieś tam albo nocowaniu i zajmuj się sobą, może teraz nie byłoby kilku zdań na krzyż, a pełne i długie rozmowy. Andre mimo swoich wad, a ma ich całkiem sporo, jest lepszym ojcem niż ty. Z jakiegoś dziwnego powodu wątpię bym zmieniła nastawienie, bo teraz jest (i będzie) za późno. Nie wiem co to jest, ale piszę o Tobie z laptopa kupionego dzięki Andre. Ty i Ona zasługujecie na siebie i serio mam nadzieję, że ze sobą nie gadacie, bo ostatnio nie było widać.
M., P., was obu uwielbiam mimo, że tragicznie działacie mi na nerwy przy dłuższym kontakcie, ale serio... Jesteście wspaniałymi braćmi, nawet jeśli część charakteru macie po tej... No to i część po naszej wspólnej linii, więc bądźcie sobą, a może wyrośniecie na ludzi i nie będziecie robić takich herezji jak wasi rodzice. <3
W sumie to chciałam jeszcze dodać, że jestem strasznym odludkiem w realnym życiu, ale na razie jest dobrze, a od października obiecuje poprawę.
A teraz idę spać, boli mnie głowy i ryczę i w sumie wszystko jest bez sensu. Dobrych snów, Tobie drogi ktosiu to musiał tego wszystkiego słuchać, może ty Di? Bo w sumie najpierw zadzwoniłabym do Ciebie.
ps. Od kilku dni śpię w męskiej koszulce, bo nie mam ani piżamy ani koszuli.
xoxo Katie