środa, 7 listopada 2012

9.

Jak zwykle rozpiszę się nie na temat, który chciałam, ale mniejsza.
Roffi i Di są podobni, można by rzecz, że prawie identyczni. Tylko Roffiego wyróżnia jego egoizm w czystej postaci, to że zawsze dostaje to czego chce i w ogóle nie przejmuje się innymi. Żeby zacząć się kimś przejmować ten ktoś musi być mu bardzo, ale to bardzo bliski. Roffi ignoruje ludzi, zajmuje się tylko tymi co znaczą coś dla niego, ewentualnie go interesują. Jest arogancki, jest... To jest ta część mojego charakteru, która ma łatwiej, ale wchodzi na to Di, która się przejmuje innymi, która się martwi, która odczuwa ból innych jako swój. Oni są mną, oboje. Chociaż chciałabym powiedzieć, że bliżej mi do Roffiego, to raczej nie tak.
To była ta pierwsza kwestia.
Druga, znowu nie wiem co myśleć. Zabawne jest to, że mimo że zawsze widziałam tą trójkę, jej nigdy nie było, bo nigdy nie było takiego momentu żebyśmy sobie wszystkie wszystko mówiły. Zawsze była inna geometria. Nawet jeśli był moment, że jedna mówiła dwóm, to niekoniecznie to znaczyło, że one tam też mówią sobie wszystko.
Uwielbiam się kłócić, serio, przynajmniej wtedy przy odpowiednim podejściu dostaję te pełne zdania, nic mnie tak nie denerwuje jak pojedyncze słowa przy tematach, które wydają się ważne. To nawiązuje do mówienia wszystkiego.
Po relacjach z ludźmi... Nie wróć.. to nie tak. Gdzieś było pytanie "co to znaczy przyjaciel?" albo przyjaźń, whatever... Chodzi o dwie bardzo ważne rzeczy - zaufanie i... (zapomniałam, O.o)
Nie wiem, teraz się wybiłam z rytmu, bo włączyłam Niekrytego.
Chodziło mi to, że.... Zmieńmy temat, bo nie pamiętam co tam miało być.
Najważniejsze jest to, że jeśli ktoś stał mi bliski, zawsze będzie bliski, ale jeśli miałabym się na nowo całkowicie otworzyć muszę mieć pewność, że to będzie wzajemne, bo jeśli nie to będę miała wrażenie, że się narzucam.
xoxo Katie

piątek, 7 września 2012

8.

Skoro mnie nadal w pewnym stopniu boli, to ty musisz być w kanalie zimna, jeśli ciebie nie rusza, więc czemu do cholery nie próbujemy zrobić nic by to naprawić? Według mnie nie jest za późno, nigdy nie jest jeśli obie strony chcą, ale wiesz... Ty nie chcesz, masz to gdzieś. Najchętniej darowałabym sobie wszystkie rozmowy, bo po co one, jak zazwyczaj się nie kleją. To powoli przestaje mieć sens, a może już dawno go nie miało? Wiesz? Mam ochotę walnąć ci spam, taki jak tutaj piszę, ale to nie ma sensu również, bo go zlejesz i na będzie na nic. Muszę się pogodzić z tym, że ci nie zależy, bo gdyby zależało próbowałabyś to ratować. Przestałaś wierzyć i mieć nadzieję, więc po co to dalej ciągnąć. Teraz kiedy nawet nie wiem kim ja właściwie dla ciebie jestem, bo zawsze mam wrażenie, że się narzucam, wiesz? że jestem zbędna i niepotrzebna, że rozmawiasz ze mną z grzeczności, że nie obchodzę cię tak bardzo jak kiedyś. Ale z drugiej strony nadal cieszę się, że masz ją, że macie siebie i jak na was patrzę, na wasze wzloty i upadki wierzę, że będziecie się przyjaźnić zawsze, to piękne i niesamowite. I troszeczkę wam tego zazdroszczę.

Rok temu o tej porze widziałam nas we trzy przyjaźniące się w ten sposób, potem... Ten schemat upadł. Miałam tylko ciebie. (przypomniał mi się sylwester. aha.). Później zaczęło się psuć nam, ale na szczęście miałam ją. Pewnie tylko dzięki niej nie załamałam się zupełnie. Nauczyłam się płakać komuś innemu w gg, w sumie całkiem dobrze, że się nauczyłam. Gg, tt i tu... Miejsca gdzie mogę się wygadać.

Chciałabym wiedzieć, że ci zależy, że tęsknisz, że chciałabyś chodź próbować to naprawić, ale popełniłyśmy (a może popełniałam) zbyt wiele błędów by to było możliwe. Chciałabym znaku, że nie masz mnie gdzieś, bo przewrażliwiona ja odnosi takie wrażenie. Tylko wiesz, jedynym znakiem jaki naprawdę zaakceptuje będzie szczera rozmowa o naszych odczuciach, ta ostatnia nam nie wyszła. Zabawne.

Chyba wszystko muszę iść.

Ps. Ef, jeśli ci to pokaże to wybacz, że pisane jest w formie zwrotu do Kath.

środa, 8 sierpnia 2012

7.

Jak to zabrzmi jak powiem, że coraz częściej mnie wkurza, denerwuje, irytuje, etcetera? Źle, bo jakby nie było w pewnych sensie Kath jest nadal moją przyjaciółką. Chyba. Tylko dlaczego mam wrażenie, że te rozmowy są jakby nie na miejscu? Okej, dziwny nastrój, ten taki który mnie... denerwuje. Jak wiele rzeczy ostatnio: ludzi na tt, mama, nastrój, zachowanie Kath, zachowanie A., kiedy puszcza sygnał zamiast dzwonić. Co ze mną jest?
Wystarczy... Znowu się niepotrzebnie rozpiszę.
xoxo Katie

poniedziałek, 6 sierpnia 2012

6.

A dzisiaj mija rok od pierwszej rozmowy z Kath, nie tym razem nie napisze rocznicowej notki, bo włączyłam Cię z innych przyczyn, w sumie całkiem absurdalnych.
Seria "bądź mną", czy jakkolwiek ona nazwana, czyli rzeczy które robię, a potem się na siebie denerwuje. Jakby nie było należą też do nich te momenty kiedy zaczynam analizować czyjeś zachowanie, kiedy zbaczam z określonego dla siebie kursu, drogi. Ten moment kiedy to robię, a chwilę później jestem na siebie wściekła, bo potem dalej to robić.
Absurd na absurdzie absurdem goniony, ale taka jestem.
Teraz kiedy zostałeś włączony pewnie poruszę inne tematy... Nothing new, trzeba pozrzędzić póki można.
O ile wizyty Roksi czy Zuzi mocno poprawiały mi humor, o tyle Agniesia tak nie działa. Kurcze, to Agniesia, ta dorosłe dziecko, z którym w roku szkolnym będę się znowu męczyć. Nie potrzebuje jej tu, w "mojej samotni", a jednak się zgodziłam... Bez komentarza.
A Sarcia? A może to ja? nie umiem się z nikim dogadać, a może z nimi? Nie mam z nimi, nia takiego kontaktu jak z Zuzią, więc... W sumie niby chce, żeby przyjechała, ale zgodziłam się tylko dlatego, że mama namotała.
Dalej... Plany na sierpień, cała masa nieporządkowanych.
A właśnie przypomniało mi się:
"- Druga połowa? Effy mówiła, że może w drugiej połowie?
- To nic. Najwyżej wezmę Sarę na kilka godzin."
Czasami serio uwielbiam moją mamę, ale chwilami jest nie do wytrzymania.
A właśnie... "Zaproś dziadków" ciągle nade mną wisi.
I przypomniało mi się jak babcia mówiła, że tata jej mówił, w sumie mam Cię gdzieś tato. Nie było Cię jak powinieneś, a teraz? Zamieniasz ze mną dwa słowa na krzyż, bo co? Bo ja się nie odzywałam? Jesteś śmieszny, tak jesteś. A Ona mnie wkurza, w sumie zabawne jest to, że twoja.... No. Czasami teraz interesuje się bardziej niż ty. Uwierz gdybyś od początku zaczął próbować z normalnymi, ja je ciągle pamiętam i powiem Ci, że były jeszcze do przyjęcia te nasze początkowe kontakty. I wiesz, może gdyby one polegały na rozmowach, a nie na jeżdżeniu gdzieś tam albo nocowaniu i zajmuj się sobą, może teraz nie byłoby kilku zdań na krzyż, a pełne i długie rozmowy. Andre mimo swoich wad, a ma ich całkiem sporo, jest lepszym ojcem niż ty. Z jakiegoś dziwnego powodu wątpię bym zmieniła nastawienie, bo teraz jest (i będzie) za późno. Nie wiem co to jest, ale piszę o Tobie z laptopa kupionego dzięki Andre. Ty i Ona zasługujecie na siebie i serio mam nadzieję, że ze sobą nie gadacie, bo ostatnio nie było widać.
M., P., was obu uwielbiam mimo, że tragicznie działacie mi na nerwy przy dłuższym kontakcie, ale serio... Jesteście wspaniałymi braćmi, nawet jeśli część charakteru macie po tej... No to i część po naszej wspólnej linii, więc bądźcie sobą, a może wyrośniecie na ludzi i nie będziecie robić takich herezji jak wasi rodzice. <3
W sumie to chciałam jeszcze dodać, że jestem strasznym odludkiem w realnym życiu, ale na razie jest dobrze, a od października obiecuje poprawę.
A teraz idę spać, boli mnie głowy i ryczę i w sumie wszystko jest bez sensu. Dobrych snów, Tobie drogi ktosiu to musiał tego wszystkiego słuchać, może ty Di? Bo w sumie najpierw zadzwoniłabym do Ciebie.
ps. Od kilku dni śpię w męskiej koszulce, bo nie mam ani piżamy ani koszuli.
xoxo Katie

środa, 1 sierpnia 2012

5.

No więc minął nam rok Ef.
Zabawne jest to, że na początku miałam nadzieję, że kiedyś będziemy miały relacje takie jak obecnie, ale tak jakoś powoli potem zaczynałam ją tracić. To było w sumie naturalne.
A potem był maj. Nawet nie wiesz jak ja Ci dziękuję za maj. Byłaś jedną z nielicznych, a raczej nawet jedną osobą z którą mogłam poruszyć tamten temu, to nic, że nie wiele pomogłaś, powiedziałaś. Samo słuchanie pomogło, uwierz.
Zaczęłyśmy się poznawać i to jest piękne.
I te... Nasze spotkania, a na najbliższym mi zaśpiewasz *,*
Dziękuję za wszystko.
Wszystkiego najlepszego z okazji rocznicy, Ef ;*

wtorek, 31 lipca 2012

4.

W sumie... W sumie to nawet nie wiem co chce napisać, ale to zawsze się tak zaczyna. Okej.. Chyba wiem.
Najciekawsze w moim obecnym stanie jest to, że nic nie wiem.
Nie wiem jak to będzie jutro z M.
Nie wiem co, nie inaczej, kim jesteśmy dla siebie ja i Kath, bo nie gadamy jak kiedyś codziennie. Zdarzają nam się dni całkowitego milczenia i.. W sumie nie rusza mnie to, no chyba, że coś piszę do niej, coś z serii, tej takiej kiedy liczę na odpowiedź, a ona nie odpowiada. Tłumaczę to tym, że nie ma jak i kończę, ale potem zaczynam myśleć. Myślenie to zło.. Olbrzymie zło i.. Na ten temat nie powinnam myśleć tylko akceptować. Tylko najgorsze w tym myśleniu, znaczy inaczej najgorsze myślenie jest wtedy kiedy wiem, że jest, może pisać, a odpowiedzi i tak nie ma. Od kilku miesięcy siedzi to we mnie, a ja nadal nie wiem. Może i moge powiedzieć, że jest lepiej - w końcu mówi mi o tym co się dzieje, jako tako mówi, ale wkurzające "potem" nadal istnieje. A może winna jestem ja i mój lekki mur, który zbudowałam w maju i który.. Nie. Nigdy nie spamowałam zbytnio nikomu sobą, bo.. Jak był ten moment to nie było jak, a potem to nie miało sensu.
Tsa, zdecydowanie nie umiem mówić z pisaniem idzie mi lepiej, ale mimo wszystko.. Gdybym sądziła, że ktoś to przeczyta nigdy bym tego nie napisała. Chociaż może tu chodzi o to, że podświadomie chciałabym, żeby ktoś to widział... Cóż..
Jeszcze jedno humor w dś i pś.. Z nim jest tak.. Jeśli mam zły humor w pś, to zwiewam do dś, co mi go lekko poprawia. W sumie to dwa różne, ale troszkę na siebie w pewien oddziałują.
Chce ściąć włosy i pofarbować znowu.
A jutro ślub Doffi, Damona nie ma jest na wieczorze kawalerskim Roffiego. Rano mają wpaść po mnie. It will be fun.
Właściwie to mija ten realny rok od kiedy siedzę w internecie i w sumie to o rok za dużo, ale obiecuję ograniczę, już zaczęłam.
xoxo Katie

Ucieczka to nie droga, ale łatwiej uciec.

wtorek, 24 lipca 2012

3.

Trzeci, a raczej czwarty post. Kto by pomyślał?
Po pierwsze primo nie cierpię swojego charakteru, tego tchórzostwa, które objawia się w tych bardziej i mniej absurdalnych sytuacjach, czy też, to wynika z tamtego, tego, że w tutaj, w moim mieście mam tylko B. Chciałabym mieć kogoś z kim mogłabym spędzać czas zawsze, codziennie. Najlepiej kilku ktosiów, ale ja się boję, mam blokadę, nie umiem rozmawiać z obcymi. Tymi realnymi obcymi. Czasami się czuję jakbym miała rozdwojenie jaźni. Ja tu z twittera i ja z realnego życia.
Po drugie primo, przytachałam rower na Białostoczek, będę jeździć.
Po trzecie primo, nadal nie gotuje i jest mi z tym genialnie - wybacz mamo.
Po czwarte primo, jak wrócę na Malmeda, to pewnie szlag mnie trafi z A., tak jest mi dobrze samej w mieszkaniu, że to aż straszne.
Po piąte primo, nie wchodzę na gg i tt na telefonie, to swego rodzaju postęp. Co z tego, że jak jestem w domu to nonstop siedzę na laptopie i to jest włączone. Liczy się, że nie robię tego poza domem.
Po szóste primo... To zabawne, ale brakuje mi tego co było rok temu, tych luźnych rozmów, bez problemów. Patrząc na ten rok widzę jak wiele się zmieniło i to z jednej strony to dobrze, ale z drugie w kanalie przerażające.
Po siódme primo, nie mam realnego życia, bo jestem... To nawiązuje do pierwszego primo.
Po ósme primo, dawno nie było rozmów z/między domownikami, brakuje mi ich.
Po dziewiąte primo, wcale nie mam ochoty napisać Dasiuli, toż to paranoja.
Po dziesiąte primo, napisałam do S., a aktualnie cieszy mnie obecność Z.
Po jedenaste primo, B. chce iść do McDonaldu.. W sumie to genialny pomysł. A mama twierdzi, że muszę kupić sukienkę, nie mam nic przeciwko.
Po... Dobra starczy tych żalów.
xoxo Katie

piątek, 20 lipca 2012

2.

Chyba zrobię z tego sprawozdanie z całego dnia i opublikuje wieczorem.
I co? Nie wyszło. Nic nowego, nigdy nie wychodzi.
Ciekawe jest to, że dopóki szedł Harry (trzecia część, trzecia część) miała wspaniały humor, a teraz.. Hmm, chyba jestem zmęczona.
Najchętniej kazałabym wszystkim  iść w kanalie i dać mi iść spokojnie spać, ale nie umiem, bo mi zależy. Siedzę więc i się męczę.. I chce mi się spać i... Tsa.
Tego nawet nie ma sensu publikować.
Najlepsze jest to, że jak wstanę to mi się odechce spać.
Okej, koniec o spaniu... xoxo Katie

czwartek, 19 lipca 2012

1.

A jednak może będzie regularnie... W sumie muszę to napisać.. Gdzieś, a to jest dobre miejsce.
Zabawne jest to, że nie da mi się popsuć humoru, bo zbyt rzadko jest on tak naprawdę dobry. No ale znowu piszę nie o tym co chciałam.
Tęsknię za M., naszymi dłuuugimi powrotami ze szkoły, niesamowitym kontaktem, tym, że rozumiałyśmy się bez słów, tym, że była moim pierwszym "fanem". Głupimi zabawami w nie wiadomo co. Tęsknie za tym kontaktem, który miałyśmy.
Dzisiaj przez chwilę pisałam z nią smsy i dopadło mnie to absurdalne, dziwne uczucie bez w sumie logicznej definicji... Żal mi siebie. Czas iść na przód, a ja nie umiem.
Kolejna rzecz. Ostatnio zbyt często płaczę z powodów, które są co najmniej irracjonalne. Kiedyś nie płakałam aż tyle. No, ale to w sumie bez znaczenia. Jestem zmęczona.. Powinnam się położyć, ale mi się nie chce..
A wiecie co jest zabawne? Że kiedy mam zły humor tutaj, to się kłócę z Damonem w dś. Milusio, że tak powiem, nie?
Na razie między nami jest dobrze, ale mam olbrzymią ochotę zepsuć sobie i tę część życia... (i ślubu nie będzie).
Taaa...
xoxo Katie

środa, 18 lipca 2012

Więc...

To rzec by można kolejny kaprys. Coś czego absurdalnie potrzebuje, a o czym zapomnę. Ale niech on sobie tu będzie, nikt oprócz mnie nie zna linku, tak pewnie zaraz go dodam, ale wątpie by ktoś spojrzał, bo po co? Nie jestem interesująca, popularna, czy w jakikolwiek sposób ciekawa. Chociaż jak mówi Ef: "ktoś na pewno przeczyta". Więc witaj ktosiu, witaj w moim świecie. Czymś na kształt pamiętnika, miejsca gdzie będę mówić co będzie mi się podobać. Moim miejscu w tej sieci pełnej dziwnych, ale niesamowitych osób. Z pewnością pojawią się dla was niezrozumiałe fragmenty. Tak będę tu mówić o dś, w końcu to część mnie prawda?
O, zrobiłam coś i nie wiem jak to usunąć, ups..
Skoro dś. Zadzwoniłam do Diosa, tak,  to pieprzony egoista, ale... Nawet nie wiecie jak go lubię, w kanalie go lubię i choć to absurdalne. W końcu to część mnie. Teoretycznie powinnam go nie trawić co najmniej po tym co zrobił, ale ja go lubię. Jest w końcu jednym z ideałów, ba pierwszym ideałem. Pierwszym którym powstał.
Patrząc na nich wszystkich widzę z ilu "bajek" pochodzili i wiem, że mogą tworzyć jedną. Składają się na mnie, na nas.
Zabawne jest to, że pewnie uznacie mnie za dziwną po przeczytaniu, ale w sumie mam to gdzieś. Ta strona jest po to... W sumie po prostu dla mnie.. Nie dla was.
Ps. Kath jest na mnie zła albo, co bardziej prawdopodobne mam zwidy.

xoxo Katie